Odpowiednio przygotowany rad, zmieszany z fosforem i bezbarwnym lakierem, tworzy świecącą w ciemnościach farbę. Ta, mogła zostać i bardzo często była, nanoszona na niemal każdą powierzchnię. Wykorzystywano ją w kokpitach samolotów, sterowniach zakładów pracujących przez całą dobę, a także w zegarkach naręcznych. Te ostatnie odniosły prawdziwy “sukces” przy okazji I Wojny Światowej. Wcześniej, zegarek zapinany na nadgarstku był przedmiotem używanym prawie wyłącznie przez kobiety - mężczyźni preferowali bardziej eleganckie zegarki kieszonkowe. Dopiero służba wojskowa unaoczniła mężczyznom wygodę tego rozwiązania.
Wojska składały zamówienia na zegarki z tarczami malowanymi farbami radowymi, ponieważ te dawały żołnierzom możliwość sprawdzenia godziny o każdej porze, w każdym miejscu. Niestety, w parze z ogromną korzyścią - świeceniem farby w ciemnościach - szła radioaktywność, a ta potrafi być szalenie niebezpieczna dla ludzkiego zdrowia. Największą cenę ponosili pracownicy odpowiedzialni za malowanie podziałek na tarczach, w początkowym okresie pracujący bez odpowiednich środków ochrony osobistej. Osoby używające zegarków z taką farbą były narażone na stałe działanie promieniowania o właściwościach rakotwórczych. Stosowanie radu w zegarkach zostało zakazane w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku.