Tissot PRX - zegarek wzorcowy
W zegarkach, tak jak w odzieży, pewne ponadczasowe rzeczy, powracają co mniej więcej 20 lat. Dzieje się tak, ponieważ zdecydowana większość z nas, lubi się wyróżniać, chociaż nie za bardzo. Być może odpowiednim określeniem byłoby “ostrożnie wyróżniać”. Dlatego jeśli w danej chwili dominują na przykład zegarki z klasycznymi uszami, prezentowane na paskach, to aby się wyróżnić trzeba było sięgnąć po zegarki na zintegrowanej bransolecie.
Takie czasomierze narodziły się w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Chociaż ich start był dość trudny, to pod koniec tej dekady był bardzo popularny. Wtedy właśnie narodził się Tissot PRX, którego nazwa powstała przez skrócenie jego opisu, składającego się ze słów Precise, Robust oraz “10” symbolizującej wodoszczelność koperty do 10 barów, czyli stu metrów.
Popularność zegarków integrated watches trwała jeszcze przez lata osiemdziesiąte i stopniowo wygasła w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, przynajmniej w zegarkach Szwajcarskich. Japończycy produkowali swoje wariacje troszkę dłużej, być może właśnie po to, by wyróżnić je z nawału nowych, dużych zegarków oferowanych często na gumowych paskach.
Gdzieś po 2017 lub 2018 roku zaczęła się nowa ofensywa. Najpierw swój model z nową mocą zaczął reklamować Audemars Piguet, czyli twórca tej kategorii zegarków. Kilka egzemplarzy zegarków Patek Philippe Nautilus zostało zauważonych na nadgarstkach celebrytów i topowych sportowców, a dostępne na aukcjach egzemplarze zaczęły szybko drożeć.
Dokładnie w tym momencie, prawdziwym peaku zainteresowania tego rodzaju wyrobami, Tissot zaprezentował współczesną odmianę PRX’a.