<<   POWRÓT 27-05-2022

Zegarek Oris propilot zielony jak trawa

Planując wycieczkę na safari w Botswanie, przed podpisaniem umowy i wpłaceniem zaliczki należy dokładnie zapoznać się z dokumentami, a szczególnie punktem mówiącym o formach ewentualnej ewakuacji i rodzaju oferowanego transportu medycznego.


Piękno bezkresnej Afryki

Republika Botswany to państwo w południowej Afryce. Jego powierzchnia to ponad pół miliona kilometrów kwadratowych - znacznie więcej niż powierzchnia Polski wynosząca 312 tysięcy km². Całe terytorium Botswany zamieszkują niespełna dwa miliony dwieście tysięcy osób, czyli odrobinę mniej niż w Warszawie i Poznaniu, gdyby zsumować liczbę ludności tych polskich miast. Większość ludności Botswany skupia się w południowo - wschodniej części kraju, przez którą przebiega rzeka Limpopo. Z kolei na północy leży delta Okavango - bagnisty obszar największej na świecie rzecznej delty śródlądowej.

 
 

Po wschodniej stronie delty ustanowiono rezerwat przyrody Moremi. To jedyny chroniony teren wokół rzeki Okavango, wyróżniający się bogactwem fauny i flory kojarzonej z kontynentem afrykańskim. To piękne i dzikie miejsce, gdzie można zobaczyć lamparta, nosorożca lub koba moczarowego. Dobrze utrzymane i oznakowane szlaki można zwiedzać samochodem, a liczne bazy noclegowe dostosowane są do możliwości licznej grupy turystów. Taka wyprawa prawie na pewno będzie intensywnym doświadczeniem. Specyficzny klimat, zupełnie inna kultura i obcowanie z dzikimi zwierzętami, potrafią pozostawić w pamięci niezatarte wrażenia. Szczególnie wycieczka na Safari, gdy ogląda się faunę i florę z dającego poczucie bezpieczeństwa samochodu, może być źródłem "podróżniczej satysfakcji".

A co w sytuacji, gdy coś pójdzie nie tak jak w folderze reklamowym oraz agendzie i zajdzie potrzeba szybkiego opuszczenia rezerwatu i spotkania z lekarzem?


Daleka droga po pomoc

Jeśli zdarzy się wypadek lub spotkana zwierzyna ruszy do ataku i zrani turystę to sprawa mocno się komplikuje. 

Zależnie od tego co oferuje operator wycieczki do Botswany, turyści zostaną ewakuowani z miejsca zdarzenia przy użyciu metod zapewnionych przez biuro podróży. Jednak transport ten odbędzie się najprawdopodobniej drogą lądową, a poszkodowany nie uzyska natychmiastowej pomocy medycznej. W najlepszym wypadku osoba poszkodowana zostanie dowieziona samochodem lub łodzią na lotnisko, skąd zabierze ją samolot. W takich chwilach pomoc może, ale nie musi, nadejść z powietrza i łączyć się z charakterystycznym dźwiękiem stosowanych w śmigłowcach Bell JetRanger silników turbowałowych. Lotnicze pogotowie Okavango Air Rescue wykorzystuje dwie takie maszyny, które pozostają w gotowości przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Podczas każdej zmiany, poza pilotami dostępni są też medycy, by nieść pomoc w trudnych przypadkach. Oprócz dwóch helikopterów, do ratunku mogą posłużyć dwa samoloty Robinson 44.

 


Utrzymanie działającej non-stop jednostki wymaga wykwalifikowanego personelu oraz ogromnych nakładów finansowych. Roczne koszty przekraczają 4 500 000 pula, co wyrażone w złotówkach odpowiada kwocie 1 560 000 złotych. Niestety, Okavango Air Rescue nie może liczyć na rządowe dofinansowanie. Rozwiązaniem tego problemu okazał się system patronażu stworzony ponad pół wieku wcześniej, w Szwajcarii, przez inne lotnicze pogotowie - Rega. Polega on na składkach płaconych przez ludzi, zapewniających roczną gwarancję, że wykwalifikowany personel przyleci po osobę która potrzebuje pomocy, nawet gdy polisa ubezpieczeniowa nie zapewnia takiej usługi. Niewielkie indywidualne wpłaty zapewniają środki potrzebne do nieprzerwanego utrzymywania stanu gotowości. W przypadku Okavango Air Rescue opłata dla mieszkańców Botswany wynosi 150, zaś dla obcokrajowców 175 pula, czyli około 65 złotych. Potrzeba minimum trzydziestu tysięcy patronów umieszczających roczną opłatę, a to niewiele biorąc pod uwagę, że w 2018 roku Botswanie odwiedziło ponad 1 800 000 turystów. Nawet jeśli wpłacający nie będzie potrzebował transportu lotniczego, to jego pieniądze mogą uratować czyjeś życie.


Lotnicza historia dla bohaterów


Szwajcarska marka Oris ma sto cztery lata doświadczenia w produkcji zegarków mających spełniać wymagania pilotów. Ponad wiek temu, zawód lotnika był z pewnością jednym z najbardziej wymagających na świecie. Śmiałkowie nie mieli do dyspozycji zaawansowanych instrumentów pokładowych. Ich najcenniejszym narzędziem, poza zmysłami i rozsądkiem, był zegarek. Dzięki niemu byli w stanie obliczać kurs, a od dokładności i trwałości mechanizmu mogło zależeć ich życie. Nie bez znaczenia była też łatwość odczytu wskazań i możliwość obsługi w grubych rękawicach. Krok po kroku, detal po detalu firma z Holstein ulepszała swoje wyroby tak, aby mogły sprostać współczesnym pilotom. Efektem intensywnych prac jest seria Oris ProPilot i jej najnowsza edycja poświęcona Okavango Air Rescue.

 


Ten wyjątkowy model mocno różni się od stereotypowego zegarka dla pilotów, ponieważ jego tarcza jest zielona.


Zieleń delty Okavango


ProPilot to nowoczesne spojrzenie na zegarek dla pilota. Jego surowa koperta jest w całości matowiona, a pierścień wokół szkła nacięto w taki sposób, by przypominał łopaty silnika lotniczego. Powiększona koronka ma kształt cylindra i zakręca się. Obudowa jest wodoszczelna do 100 metrów, co pozwala właścicielowi wybrać się popływać w przerwie między lotami.

 
 

Duże szkło szafirowe z powłoką antyrefleksyjną chroni proste wskazówki i tarczę o powiększonych indeksach arabskich, wypełnionych białą substancją Super-LumiNova o niebieskiej emisji. W górnej części odczytać można nazwę producenta, w dolnej zaś zawarto informację, że oglądany model to Big Crown ProPilot. Jedynym elementem przełamującym tę prostotę jest okienko datownika, zajmujące miejsce indeksu godziny 3. Regularne wersje Oris ProPilot w rozmiarze 41 milimetrów mają bardzo prostą, jednolitą tarczę zaprojektowaną w jednym celu - umożliwienia błyskawicznego odczytania wskazań. Tarcza razem z niemal pozbawioną "upiększeń" kopertą tworzą całość skupioną na efektywnym wykonaniu zadania, niczym precyzyjne narzędzie w dłoni specjalisty.

W specjalnej edycji Okavango Air Rescue prostotę czerni porzucono na rzecz zieloni ciemniejszej przy zewnętrznej krawędzi tej płaszczyzny. Powierzchnia nie jest gładka, ma wertykalny wzór, odzwierciedlający trawy delty Okavango. Po odwróceniu zegarka i zsunięciu paska można obejrzeć dekiel z medalionem przygotowanym specjalnie na potrzeby tej edycji. Widać na nim rozległe rozlewisko i samolot. Wśród inskrypcji znalazła się nazwa Okavango Air Rescue i informacja o kolejnym numerze egzemplarza z puli 2011 sztuk jakie powstaną. Ta liczba odnosi się do daty utworzenia tej lotniczej jednostki pogotowia.


Kooperacja ukryta w kooperacji

 

Specjalny pasek powstał z materiału i sprzedawany będzie wyłącznie z edycją skupioną na afrykańskiej grupie ratowniczej. Został przygotowany przez Erica's Originals - firmę stworzoną przez uśmiechniętą Niemkę. Tworzone przez nią paski stały się niezwykle popularne wśród miłośników zegarków z całego świata. Kolekcjonerzy chętnie zamawiają te kolorowe wyroby, po 75 Euro każdy, i bez obaw zakładają do swoich naprawdę drogich zegarków (później chętnie chwaląc się tym na Instagramie, #ericasoriginals).

Okavango Air Rescue sprzedawane jest z doskonale dobranym kolorystycznie materiałowym paskiem zapinanym charakterystycznym haczykiem. Dodatkowo, w pudełku nabywca znajdzie brązowy, skórzany pasek NATO. Oris wykorzystuje jedynie skóry garbowane roślinnie, by zmniejszyć negatywny wpływ na środowisko naturalne. To nie pierwszy raz, gdy Oris dostarcza wyjątkowe paski. W przeszłości model Diver Sixty-Five "przebrany" w kolaboracji z japońską manufakturą Momotaro - producentem najwyższej klasy jeansów - miał charakterystyczny granatowy pasek o kontrastowych przeszyciach.


Przygotowany do działania

 

Tak jak silniki w samolotach i śmigłowcach nie mogą zawieść pilotów i ich pasażerów, tak Oris dołożył starań, by Big Crown ProPilot Okavango Air Rescue nie zawiódł. Oczywiście, dziś zegarek jest dla pilota jedynie którymś z kolei zapasowym narzędziem, więc gdyby jednak coś w kokpicie "nawaliło" to drobna niedokładność pewnie pozostałaby niezauważona. Jednak życie pisze najbardziej nieprawdopodobne scenariusze i w którymś z nich nowy limitowany zegarek Oris może pomóc kogoś uratować - na przykład podczas resuscytacji.

Szwajcarscy inżynierowie sięgnęli po sprawdzony mechanizm Calibre Oris 751 - trójwskazówkowy werk ze wskazaniem dnia miesiąca. To spersonalizowana w Holstein Sellita SW 220-1, czyli powiększony na potrzeby wariant popularnego SW 200-1. Częstotliwość pracy to 4 Hz, co razem z rezerwą chodu wynoszącą około 38 godzin oraz doskonale znaną na całym świecie architekturą tworzą trwałą całość.

 

Misje w buszu i misje miejskie

 

Oris Big Crown ProPilot Okavango Air Rescue ma w sobie wiele elementów, które rozpalą kolekcjonerów. Ciekawy temat - z pewnością wielu klientów nigdy nie słyszało o lotniczym pogotowiu w Afryce, ani nawet o tym, że popularny wśród blogerów i youtuberów system patronażu stworzyła szwajcarska organizacja niosąca ratunek na terenie swojej ojczyzny.

Ten unikalny Oris OKAVANGO AIR RESCUE LIMITED EDITION 01 751 7761 4187-SET łączy utylitarny styl nowoczesnego, wydajnego narzędzia z niepowtarzalną tarczą, mogącą nasuwać skojarzenia z zegarkami przygotowywanymi w atelier najstarszych marek branży zegarkowej. Jej niezwykła faktura i barwy stoją w pewnej kontrze do klasycznego schematu zegarka wykorzystywanego w kokpitach. Zieleń jako taka nie jest czymś nowym w "pilotach" - zarówno Oris jak też i inni producenci historycznie związani z awiacją wykorzystywali tę barwę. Jednak były to wyroby korzystające z jednolitej zieleni mundurów.

 


W najnowszym Orisie barwa taka nie jest, a dodatkowo ciemnieje w kierunku krawędzi. Można się w tę kompozycję wpatrywać i wyobrazić widoki jakich dostarczy przelot nad unikatowym w skali świata regionem delty Okavango. Można w niej dostrzec artyzm obcy tego typu modelom. Specjalny zestaw zawierający dwa paski ułatwia dostosowanie zegarka do potrzeby chwili, a podróżne etui, w którym całość jest prezentowana, przyda się zarówno w podróży do Republiki Botswany jak i w drodze do biura.